Tedy bez krátkého shrnutí, které by mělo čtenáře zaujmout dříve, než se dozví, o co vlastně jde.
Žijeme v době, kdy většina /ne-li všechna/ tvrzení a výroky trpí chudobou platnosti. Je úplně jedno, byla li vyslovena před nebo za Atlantikem nebo někde jinde. Dnes nebo vloni. A přesto jsou to slova citovaná kdejakou denní hvězdou nebo denními listy.
Jsou ale tvrzení, na jejichž platnosti by se daly stavět katedrály velkoleposti doslova gotické. A přesto je nikdo necituje.
Snad jen my, tedy naše redakce.
Jeden takový jednoduchý a neskutečně prostý výrok v roce 2019 pronesl můj kamarád.
Co kamarád!
Přítel Radim to byl!

Pawel a Radim
A stalo se to na návštěvě jiných, neméně skvělých přátel.
Na Mazurách v Polsku, u jezera Szelag Maly ve Starych Jablonkach.
U Pawla a Ywony DZIEDZICKICH provozujících CHARTERYPOKANALE.PL a KAJAKIEMPOTRAWIE.PL.
Při příležitosti tak ojedinělé, že není možné se u ní nezastavit.
Naše redkace tenkrát pravidelně a s radostí publikovala texty věnující se rozvíjející se spolupráce mezi Ústeckým krajem a Powiatem Ostróda. Při jedné z návštěv krajské delegace v Ostródě a Starych Jablonkace uspořádali naši polští hostitelé – tedy Powiat Ostrodzký – mezinárodní turnaj ve „fotbalu na vodě“. Čtyři týmy – jeden reprezentoval Powiat Ostroda v čele se starostou Andrzejem Wiczkowskim, druhý za spřátelený region ukrajinský a další za neméně spřátelený region z Litvy – a nakonec my, Češi a Moravané.

Jak se to hraje, jsme nikdo neměli ani potuchy. A navíc, ústecké krajské delegaci chybělo mužstvo, které by důstojně obsadilo dva nafukovací rafty, na jejichž „palubách“ by dokázalo s balónem o průměru více jak metr vsítit jeden nebo i více gólů do plovoucí nafukovací brány.
Nebylo zybtí, moraváci nastoupili a pod krajskou vlajkou, absolvovali rozcvičku, instruktáž a pak vzhůru do boje! Radim Pavlíček a Mirek Šrom z Valchova, dva mladí muži z Ústeckého krajského úřadu, moje maličkost a nakonec majitel skvělého penzionu a poskytovatel služeb na jezerech i na Elblagském kanále Pawel Dziedzicky ze Starych Jablonek.

S blížícím se úvodním hvizdem rozhodčích na motorovém raftu postupně opadala nervozita z očekávaného, nicméně zdravý respekt ke neznámému sportu přetrval.
A tehdy se to stalo:
Pawel poplácal Radima po ramenou a položil otázku, která v polštině zní stejně, jako česky: BOJÍŠ SE!
Odpověď by se dala tesat. Nebo na její pravdivosti a trvalé hodnotě by se fakt dalo stavět cokoliv. Včetně světového míru.
Radim vyslovil jednu z nejkrásnějších vět, jakou jsme kdy slyšeli:
BOJÍM SE, ALE MUSÍM!
Mimochodem – i to zní v češtině prakticky stejně, jako v polštině.

Celý turnaj byl úžasný, bojovalo se na plný plyn, někteří obětavě padali přes palubu a z každého gólu jsme měli radost jako by šlo o světovou trofej.
Ačkoliv byl náš tým složen trochu narychlo, srdnatě jsme vedli sportovní útoky i obranu za kraj Ústecký a tak trochu i za malou moravskou vesnici Valchov a dokonce i za Pawla Dziedzickeho a jeho CHARTERY PO KANALE.
BÁLI JSME SE, ALE MUSELI!
A neprohráli jsme!
Každá z fotografií by si zasluhovala krátký komentář – ale určitě si sami doplníte, co jsme prožili, cítili a jaké to bylo.
Báli jsme se, ale museli!

Se skutečnou radostí a trochou hrdosti jsme zapózovali s pohárem za druhé místo, Pak jsme jej ale předali do rukou tehdejšího hejtmana Jiřího Bubeníčka, aby jej postavil na přiměřeně důležité místo ve „vitríně slávy“ v budově krajského úřadu v Ústí nad Labem. Ještě nedávno jsme jej tam viděl.

To vše se stalo před sedmi lety.
Před dlouhými roky, které jsme museli přečkat i s covidem a jeho následky, abychom se do míst slavného sportovního klání mohli v rátit.
Letos prvního srpna jsme znovu stáli před Pawlovým penzionem, znovu jsme se pak mohli projít po pláži, ze které jsme nastupovali k boji, znovu a s opravdovou radostí jsme si doslova do písmene padli do náručí s Pawlem a jeho ženou Ywonou, s Henrykem Kropidlowskim, tehdy vedoucím odboru na úřadu powiatu – dnes skvělým turistickým průvodcem, s jeho milou ženou Lidkou…

A pak to přišlo.
Jednu z prvních vět, kterou jsme od Pawla slyšeli bylo:
BOJÍŠ SE?

Radimova reakce přišla ve zlomku sekundy:
BOJÍM, ALE MUSÍM!
Tak to by pro dnešek stačilo.
Prožili jsem toho u Pawla, na kanálech, na jezerech, s Henrykem u Hitlerova Vlčího doupěte, na promenádě v Ostródě, pod deštníky České hospody u jezera Drweckie a nakonec i na jednání na radnici v Ilawě s paní starostkou, se zástupci města Ostroda, i s ředitelem Západomazurské lokální turistické organizace ZLOT dost a dost.
Bylo toho tolik, že to vydá na nejméně dvě další reportáže.
Tak zase příště.
A TEĎ TEDY TEN PEREX:
JE TO SICE Z PRAHY, BRNA NEBO OSTRAVY PĚKNÝ ŠTRÁF CESTY, ALE VYPLATÍ SE. MÍSTO DLOUHÝCH FRONT NA DÁLNICÍCH VEDOUCÍCH NA JIH, TO POLSKÝMI AUTOSTRÁDAMI FRČÍ JAKO FÍK.
CÍL: POWIATY OSTRODZKÝ A ILAWSKÝ? OSTRODA, ILAWA, JEZERA, KRAJINA KANÁLU ELBLAGSKÉHO, ZÁPADNÍ MAZURY A HLAVNĚ, STRAŠNĚ MÍLÍ, VSTŘÍCNÍ A PŘÁTELŠTÍ LIDÉ, KTEŘI NIJAK NETAJÍ, ŽE NÁS ČECHY MAJÍ OPRAVDU V NEBÝVALÉ OBLIBĚ. ALE TO MUSÍTE PROŽÍT!
RELACJA BEZ PEREXA
To znaczy bez krótkiego streszczenia, które powinno zainteresować czytelnika, zanim ten dowie się, o co właściwie chodzi. Żyjemy w czasach, gdy większość /jeśli nie wszystkie/ wypowiedzi i stwierdzenia są pozbawione wiarygodności. Nieważne, czy padły nad, za Atlantykiem, czy gdzie indziej. A jednak są to słowa cytowane przez każdą gazetę codzienną czy dziennik.
Są jednak wypowiedzi, na których wiarygodności można by budować katedry wręcz gotyckiego majestatu. A jednak nikt ich nie cytuje.
Jedną z takich prostych i niewiarygodnie prostych wypowiedzi wygłosił mój fajny facetw 2019 roku. Cóż za przyjaciel! To był mój przyjaciel Radim! I wydarzyło się to podczas wizyty u innych, nie mniej wspaniałych przyjaciół. Na Mazurach, nad jeziorem Szeląg Mały w Starych Jabłonkach.
Przy okazji tak wyjątkowej, że nie sposób nie zajrzeć.
W tym czasie nasza redakcja regularnie i chętnie publikowała teksty poświęcone rozwijającej się współpracy między krajem usteckim a powiatem ostródzkim. Podczas jednej z wizyt delegacji regionalnej w Ostródzie i Starych Jabłonkach, nasi polscy gospodarze – powiat ostródzki – zorganizowali międzynarodowy turniej w „piłce wodnej”. Cztery drużyny – jedna reprezentująca powiat ostródzki pod przewodnictwem burmistrza Andrzeja Wiczkowskiego, druga z zaprzyjaźnionego regionu ukraińskiego i trzecia z równie zaprzyjaźnionego regionu litewskiego – i wreszcie my, Czesi i Morawianie.
Nikt z nas nie miał pojęcia, jak się w to gra.
Co więcej, delegacji regionalnej z Ustí nad Łabą brakowało drużyny, która byłaby w stanie obsłużyć dwa pontonowe pontony, na których „pokładach” można było strzelić jedną lub więcej bramek do pływającej, dmuchanej bramki balonem o średnicy ponad metra.
Nie było żadnych opóźnień, Morawianie wsiedli i podłożyli flagę regionu, odbyli rozgrzewkę, odprawę i ruszyli do boju!
Radim Pavlíček i Mirek Šrom z Valchova, dwaj młodzi mężczyźni z Urzędu Wojewódzkiego w Uściu nad Łabą, ja w imieniu redakcji TRAVEL profi i wreszcie właściciel świetnego pensjonatu i usługodawcy nad jeziorami i Kanałem Elbląskim, Paweł Dziedzicki ze Staryho Jabłonek.
Gdy zbliżał się gwizdek sędziego rozpoczynający zawody, nerwowość związana z oczekiwanym spływem motorówką stopniowo opadała, ale zdrowy szacunek dla nieznanego sportu pozostał.
I wtedy to się stało:
Pawel poklepał Radima po ramieniu i zadał pytanie, które brzmi tak samo po polsku, jak po czesku:
BOISZ SIĘ?
Odpowiedź można było wyryć. Albo można było zbudować cokolwiek na jej prawdziwości i trwałej wartości. W tym pokój na świecie.
Radim wypowiedział jedno z najpiękniejszych zdań, jakie kiedykolwiek słyszeliśmy: BOJĘ SIĘ, ALE MUSZĘ!
A tak przy okazji – brzmi to praktycznie tak samo po czesku, jak po polsku.
Cały turniej był niesamowity, walczyliśmy na całego, niektórzy bezinteresownie wypadali za burtę, a każdy gol cieszył nas jak puchar świata. Chociaż nasza drużyna została złożona nieco pospiesznie, dzielnie prowadziliśmy sportowe ataki i obronę dla regionu usteckiego, a do pewnego stopnia także dla małej morawskiej wioski Valchov, a nawet dla Pawła Dziedzickiego i jego CHARTERS ON THE CANAL.
BALIŚMY SIĘ, ALE MUSIELIŚMY!
I nie przegraliśmy!
Z prawdziwą radością i odrobiną dumy pozowaliśmy z pucharem za drugie miejsce. Następnie przekazaliśmy go ówczesnemu wojewodzie Jiřímu Bubeníčkovi, aby umieścił go w odpowiednio ważnym miejscu w „gabinecie sław” w budynku urzędu wojewódzkiego w Uściu nad Łabą. Widzieliśmy go tam niedawno.
To wszystko wydarzyło się siedem lat temu.
Dawno, dawno temu, kiedy musieliśmy przeczekać, łącznie z pandemią COVID-19 i jej konsekwencjami, by móc odwiedzić miejsca słynnych zawodów sportowych.
W tym roku, pierwszego sierpnia, znów stanęliśmy przed pensjonatem Pawła, mogliśmy przejść się plażą, z której rozpoczęliśmy walkę, znów i z prawdziwą radością, dosłownie wpadliśmy sobie w ramiona – Paweł i jego żona Ywona, Henryk Kropidłowski, ówczesny naczelnik wydziału w starostwie – dziś świetny przewodnik, z jego uroczą żoną Lidką…
I wtedy to nastąpiło.
Jednym z pierwszych zdań, jakie usłyszeliśmy od Pawła, było:
BOISZ SIĘ?
Reakcja Radima nastąpiła w ułamku sekundy: BOJĘ SIĘ, ALE MUSZĘ!
To by było na dziś dość.
Doświadczyliśmy tego u Pawła, na kanałach, na jeziorach, z Henrykiem w Wilczym Szańcu Hitlera, na promenadzie w Ostródzie, pod parasolami Czeskiego Pubu nad Jeziorem Drwęckim i wreszcie na spotkaniu w ratuszu w Iławie z burmistrzem, przedstawicielami miasta Ostróda i dyrektorem Zachodniomazurskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej ZLOT – mnóstwo, mnóstwo.
Było tego tyle, że potrzeba co najmniej dwóch kolejnych reportaży. A więc następnym razem.
A TERAZ PEREX:
DŁUGO PODRÓŻUJE Z PRAGI, BRĄZU CZY OSTRAWY, ALE WARTO. ZAMIAST DŁUGICH KOLEJEK NA AUTOSTRADACH PROWADZĄCYCH NA POŁUDNIE, POLSKIE AUTOSTRADOWY SĄ POWOLI OTWARTE. KIERUNEK: POWIAT OSTRODZKI I IŁAWA? OSTRODA, IŁAWA, JEZIORA, POWIAT KANAŁU ELBLĄSKIEGO, ZACHODNIE MAZURIE I CO NAJWAŻNIEJSZE, BARDZO MILI, SERDECZNI I PRZYJAZNI LUDZIE, KTÓRZY NIE UKRYWAJĄ, ŻE MY, CYGANI, JESTEŚMY NAPRAWDĘ TACY SAMI JAK NIGDY PRZEDTEM. ALE TRZEBA TEGO DOŚWIADCZYĆ!















