KDYŽ SE ŘEKNE RADEGAST – GDY MÓWIĄ RADEGAST

21. ledna 2026 | | | | |

Je celkem zřejmé, že pro dítka školou povinná ( alespoň doufám ) , je RADEGAST ta nádherná socha kousek pod vrcholem Radhoště a dokonce, že si alespoň některá z nich…

Je celkem zřejmé, že pro dítka školou povinná ( alespoň doufám ) , je RADEGAST ta nádherná socha kousek pod vrcholem Radhoště a dokonce, že si alespoň některá z nich vybaví, kdo že to vlastně byl.

Zabrousili-li bychom s otázkou na RADEGASTA jen o pár školních ročníků výše, dozvíme se o jednom z nejpopulárnějších moravskýc piv více, než bychom očekávali.

Ale zavedli-li bychom debatu na STANICI RADEGAST, správně by mohlo zareagovt – bratru – tak 10 procent vysokoškoláků s orientací na moderní dějiny posledních dvou století.

STANICE RADEGAST – STACIA RADEGAST /RADOGOSZCZ/ první vlaky zastavily v nové vlakové stanici v polském městě LODŽI v roce 1937. Během pár let převezla statisíce lidí… Ovšem tragické blábolení o čisté rase a práva na prostor, o tom, za co všechno mohou židé, se v Lodži (podobně jako i na mnoha jiných místech civilizovaného světa) zhmotnilo v hrůzostrašné válečné roky se všemi tragédiemi, včetně holocaustu.

Stanice RADEGAST se stala místem zvaným Umlaschlagplatz, tedy překladiště. Už to samo evokuje, s jakou dávkou nelidskosti se zde plánovalo.

Bylo nám ctí díky našemu dlouholetému příteli, znalci Lodže, její historie i současnosti a vášnivého propagátora turizmu, Ryszarda Bonislawkeho v Lodži strávit několik dlouhých řad dní a kromě jiného strávit řadu hodin právě na STANICI RADEGAST. Dnes památníku holocaustu. Míra s jakou se tvůrci a umělci věnovali filozofii a důstojné prezentaci tragických dějů na RADEGASTU a v celé LODŽI, byla naplněna vrchovatě.

Kamenný perón, na kolejích „dobytčák“ s otevřenými vraty. Vstupte a rázem vám po zádech i v zátylku přejde mráz, srdce nabere na frekvenci. Vždyť do tohoto holého dřevěného kvádru dokázali vehnat víc jako dvě stě lidí! Dnes je v něm umístěno muzeum s maketou gheta.

Rádi vycouváte ven pod paprsky hřejivého slunka, abyste setřásli ten strašlivý pocit.

Naprosto přirozeně vás jakási zvědavost donuté se pozorněji rozhlédnout a zjistit, že stanice je prakticky skoro obehnaná šedivou zdí, jejíž jednu část tvoří oblouky připomínající kamenné stély na nedalekém židovském hřbitově (mimochodem jednom z největších, které jsme kdy navštívili – ale o tom příště). Na každém z nich je písmem připomínajícícm trochu „švabach“ napsáno jméno cílových stanic, do kterých bylo z tohoto Umshlagplatzu během holocaustu převezeno 145 000 lodžských Židů.

Na informačních tabulích se dozvíte mnohé, ale ten dojem!!! To je fakt síla. Ovšem zdaleka to není všechno.

Koleje, na kterých stojí starý vagón mizí v betonovém tunelu – sice jen symbolicky, ale pozvánka do pološera tu tam prosvěcovaného nástěnným i lampami je poměrně neodbytná. I když každého asi napadne, že to asi bude síla.

Věřte, že ano. Myslím, že jen těžko bychom hledeali někoho, kdo by na konci tunelu měl náladu na nějaké vtipkování.

Co nějakých davcet, třicet metrů, jsou na stěnách tunelů válečné letopočty a pod nimi vitríny s faksimile dokumentů, ale i se skutečnými předměta, jejichž stav nemůže, než evokovat tu nepředstavitelnou míru násilí, hrubostí, nenávistí a utrpení, kterému byli lodžtí Židi vystaveni. Cestou tunelem budete mít intezivní pocit, že jste vedeni jakousi silou dál a dál – až na sám konec.

To je snad ten nejsilnější moment.

Vystoupíte z tunelu a ocitnete se na „dně“ něčeho, o čem nebudete ani vteřinu pochybovat. Jste na dně komína. Na dně pece, které se staly jedním z nejstrašidelnějších symbolů holocaustu.

Stěny „pece“ jsou popsány jmény měst, odkud sem, na STANICI RADEGAST byli sváženi další a další statisíce židů – i z Česka – 5000 českých židů.

Závěrem?

Jen zvedněte pohled k paprskům světla pronikajícíh komínem! Jen zakloňte hlavu a pohlédněte tím ne příliš velkým kruhovým otvorem k nebi….

Vím. Není dost slov, kterými by se dalo popsat to, co na STANICI RADEGAST prožijete během těch několika chvil. Jen krátce a budete mít zážitek na všechny roky, které máte ještě před sebou.

Náš přítel a průvodce Lodží Rysiek dobře věděl, s jakými dojmy a pocity budem STANICI RADEGAST opouštět. Bylo od něj tedy víc než moudré a prozíravé, že nás posléze zavedl do Lodže úplně současné, mírové, veselé a pohostinné, plné zážitků mimořádných turistických, gastronomických i kulturních hodnot.

 

 

GDY MÓWIĄ RADEGAST

I jest całkiem oczywiste, że dla dzieci, obowiązkowych w szkole (przynajmniej mam taką nadzieję), RADEGAST to ten piękny posąg tuż pod szczytem Radhoště, a nawet że przynajmniej niektóre z nich pamiętają, kim on właściwie był.

Gdybyśmy zadali pytanie o RADEGAST zaledwie kilka lat wcześniej, dowiedzielibyśmy się więcej o jednym z najpopularniejszych morawskich piw, niż się spodziewaliśmy.

Ale gdybyśmy wprowadzili debatę o STACJI RADEGAST, około 10 procent studentów zorientowanych w historii najnowszej ostatnich dwóch stuleci mogłoby zareagować prawidłowo.

STACJA RADEGAST – STACIA RADEGAST /RADOGOSZCZ/ Pierwsze pociągi zatrzymały się na nowym dworcu kolejowym w polskim mieście ŁÓDŽ w 1937 roku. W ciągu kilku lat przewiozła setki tysięcy ludzi… Jednak tragiczne gadanie o czystej rasie i prawie do przestrzeni, o wszystkim, za co odpowiadali Żydzi, w Łodzi (podobnie jak w wielu innych miejscach cywilizowanego świata) zmaterializowało się w straszliwych latach wojny ze wszystkimi tragediami, w tym Holokaustem.

Stacja RADEGAST stała się miejscem zwanym Umlashlagplatz, czyli punktem przeładunkowym. Już samo to oddaje skalę nieludzkiego okrucieństwa, jakie tu zaplanowano.

Dzięki naszemu wieloletniemu przyjacielowi, znawcy Łodzi, jej historii i teraźniejszości, a także pasjonatowi turystyki, Ryszardowi Bonisławke, mieliśmy zaszczyt spędzić kilka długich dni w Łodzi i, między innymi, spędzić wiele godzin na STACJI RADEGAST. Dziś Pomnik Holokaustu. To, jak bardzo twórcy i artyści poświęcili się filozofii i godnemu przedstawieniu tragicznych wydarzeń w RADEGAST i w całej Łodzi, było wypełnione po brzegi.

Kamienny peron, „obora” na torach z otwartymi bramami. Wchodzisz i nagle dreszcz przechodzi po plecach i karku, serce bije szybciej. Przecież udało im się upchnąć ponad dwieście osób w tym gołym drewnianym bloku! Dziś mieści się tam muzeum z makietą getta.

Lubisz się wycofać w promieniach ciepłego słońca, żeby otrząsnąć się z tego strasznego uczucia.

Całkiem naturalnie, jakaś ciekawość każe ci uważniej się rozejrzeć i odkryć, że dworzec jest praktycznie otoczony szarym murem, którego część tworzą łuki przypominające kamienne stele na pobliskim cmentarzu żydowskim (nawiasem mówiąc, jednym z największych, jakie kiedykolwiek odwiedziliśmy – ale o tym następnym razem). Na każdym z nich, czcionką przypominającą trochę „Karalucha”, widnieje nazwa stacji docelowej, do której w czasie Holokaustu deportowano z tego Umshlagplatzu 145 000 łódzkich Żydów.

Z tablic informacyjnych dowiesz się wiele, ale wrażenie!!! Jest naprawdę mocne. Ale to nie wszystko.

Tory, na których stoi stary wagon, znikają w betonowym tunelu – choć tylko symbolicznie, zaproszenie do półmroku rozświetlonego tu i ówdzie kinkietami jest nie do odparcia. Choć wszyscy pewnie myślą, że będzie mocne.

Uwierzcie mi, jest. Chyba trudno znaleźć kogoś, kto miałby ochotę na żarty na końcu tunelu. Co dwadzieścia, trzydzieści metrów na ścianach tuneli widnieją daty z czasów wojny, a pod nimi gabloty z faksymile dokumentów, ale także z autentycznymi przedmiotami, których stan nie może nie przywołać niewyobrażalnego poziomu przemocy, okrucieństwa, nienawiści i cierpienia, na jakie narażeni byli łódzcy Żydzi. Po drodze przez tunel odczujesz intensywne wrażenie, że jakaś siła prowadzi cię coraz dalej – aż do samego końca.

To chyba najbardziej poruszający moment.

Wyjdziesz z tunelu i znajdziesz się na „dnie” czegoś, w co nie będziesz wątpić ani przez chwilę. Jesteś na dnie komina. Na dnie pieca, który stał się jednym z najstraszniejszych symboli Holokaustu. Ściany „pieca” opisane są nazwami miast, z których setki tysięcy Żydów przywieziono do STACJI RADEGAST – w tym 5000 Żydów z Czech.

Wniosek?

Spójrz w górę na promienie światła wpadające przez komin! Wystarczy odchylić głowę do tyłu i spojrzeć przez ten nieduży, okrągły otwór w niebo… Wiem. Brakuje słów, by opisać, czego doświadczycie na STACJI RADEGAST w ciągu tych kilku chwil. Wystarczy krótka chwila, a będziecie mieli wspomnienia na wszystkie lata, które przed wami. Nasz przyjaciel i przewodnik po Łodzi, Rysiek, doskonale wiedział, z jakimi wrażeniami i uczuciami opuścimy STACJĘ RADEGAST. Dlatego też było więcej niż mądre i dalekowzroczne z jego strony, że zabrał nas w końcu do Łodzi, na wskroś współczesnej, spokojnej, pogodnej i gościnnej, pełnej niezwykłych walorów turystycznych, gastronomicznych i kulturalnych.