VELETRŽNÍ POSTŘEHY No.II.- KILKA SPOSTRZEŻEŃ Z TARGÓW No.II. – CS & PL

17. března 2025 | | | | | | |

Postřeh druhý: Kdysi se u ohňů táborových a zpívávala písnička, která mě jasi vytanula na mysli při návštěvě v expozici u PRUHU POLABÍ, u Pavla Hlaváče z Poděbrad. „Starého“ – tedy úctyhodně…

Postřeh druhý:

Kdysi se u ohňů táborových a zpívávala písnička, která mě jasi vytanula na mysli při návštěvě v expozici u PRUHU POLABÍ, u Pavla Hlaváče z Poděbrad. „Starého“ – tedy úctyhodně dlouholetého a neúnavného turistického barda, provozovatele podděbradského infocentra a kromě jiného i organizátora plaveb po Labi kolem Poděbrad na palubě šífu, který nese hrdé jméno krále Jiřího z Poděbrad.

Dnes je sice ještě v suchém – nebo možná mokrém doku, ale s prvními jarními vodami už zase bude brázdit labské tůně.

Jako obyčejně v pruhovaném tričku – vždyť sám je skoro námořník.

No – a teď ten postřeh s melodií, kterou si třeba vybavíte i vy:

Byla jedna holčička v naší ulici, měla ráda chlapečka s bílou čepicí. Z chlapečka se vyklubal statný námořník, svaly měl jak Herkules, tělo jako mník.

Nosil kalhoty dole široký, vlněný tričko přes úzký boky. Ona byla štíhlá jako rybička,. Oba dva se vešli do jednoho trička.

A teď to přijde:

Když vyrostla holčička v naší ulici, tak si vzala chlapečka s bílou čepicí. Z chlapečka se vyklubal statný kapitán, svaly měl jak herkules, břicho jako džbán.

Nosil kalhoty dole široký, vlněný tričko přes tlustý boky. Říkal jí stále moje rybičko, oba dva však měli své vlastní tričko.

S lítostí musím přiznat, že přebásnění do polského jazyka je nad moje síly i nad síly překladačů všeho druhu. A umělopu inteligencido našich textů, zážitků a postřehů tahat nebudeme.

Kdo by sakra odolal?

Ahoj v létě na Labi

**************************************************************************************************

Druga obserwacja:

Dawno, dawno temu przy ognisku śpiewano pewną piosenkę, która wyraźnie przyszła mi na myśl podczas zwiedzania wystawy w PRUH POLABÍ, którą prowadził Pavel Hlaváč z Podiebradów. „Starzec” – szanowany od dawna i niestrudzony bard turystyczny, operator centrum informacji turystycznej w Podiebradach, a także m.in. organizator rejsów po Łabie wokół Podiebradów na pokładzie szkunera noszącego dumne imię króla Jerzego z Podiebradów.

Obecnie statek nadal znajduje się w suchym – a może raczej mokrym – doku, ale wraz z nadejściem pierwszych wód wiosennych znów będzie pływał po basenach Łaby.

Jak zwykle, w pasiastej koszulce – sam wygląda niemal jak żeglarz.

No cóż – a teraz obserwacja z melodią, którą zapewne pamiętacie:

Na naszej ulicy mieszkała mała dziewczynka, której podobał się mały chłopiec w białym kapeluszu. Chłopiec okazał się silnym żeglarzem, z mięśniami jak Herkules i ciałem mnicha. Pod spód miał spodnie, a na wąskich biodrach szeroką wełnianą koszulę. Była szczupła jak ryba. Obydwa zmieściły się w jedną koszulkę.

A teraz nadchodzi:

Kiedy mała dziewczynka z naszej ulicy dorosła, wyszła za mąż za małego chłopca w białym kapeluszu. Chłopiec okazał się silnym kapitanem, z mięśniami jak Herkules i brzuchem jak dzban. Pod spód miał spodnie, a na jego grubych biodrach luźną, wełnianą koszulkę. Nadal nazywał ją moją małą rybką, ale oboje mieli swoje własne koszulki.

Z przykrością muszę przyznać, że przetłumaczenie tego na język polski przekracza moje możliwości i możliwości tłumaczy wszelkiej maści. Nie będziemy też wciągać sztucznej inteligencji w nasze teksty, doświadczenia i obserwacje.

Kto, do cholery, mógłby się oprzeć?

Witaj lato nad Łabą