Je to jen pár dní, co jsme si nechtěli nechat ujít podívanou, jakou nám naše Sluneční soustava dopřává jen zřídka.Zatmění Slunce.
Zatímco se davy pozorovatelů odborných a hlavně amatérských se pokoušely najít finanční zdroje na zaplacení nekřesťansky zdražených pobytů nekde v Egyptě /jak uváděly vřejné zdroje, prý snad až o 3000%?/ nám stačli vyrazit zdarma na telenou louku pod lesem Na Číhátkách nad Velenovem. Tedy mezi venice Velenov a Suchý v nejvyších polohách Drahanská vrchoviny.

Výhled pro bohy – od jara do jara, rok co rok.
Na jižní straně tušíme první náznaky Křižanovské a Českomoravské vrchoviny, na západ přehlédneme přes Boskovickou brázdu k hřebenům Hornosvratecké vrchoviny, severozápadně se otevírá Malá Haná.
Zatím co Měsíc začíná pomalu ukusovat první kousky své sluneční večeře, cítíme znatelné ochlazení a pak i značný úbytek světla.
Fotoaparát opatřený dostatečným filtrem na stativu sie není v nejdokonalejší stabilitě, ale dokáže zachytit, jak Měsíc umí zkřit Slunci cestu.
Vše směřuje k netušené závěrečné závěrečné dramatizaci.


Je po všem.
Tenoučký srpek Slunce mízí za obzorem.
Posedíme, sdělíme si dojmy z úkazu, který v podobné kvalitě přijde za pomalu půl druha stovky let a čekáme na ráno.
Stačilo pěšky ujít zhruba kilometr na východ a na břehu rybníka na Suchém si počkat na časné ráno.


A Slunce je tu zas.
A opět slibuje prosluněný srpnový den.
I rano znowu wyszło.
Minęło zaledwie kilka dni, odkąd nie chcieliśmy przegapić spektaklu, którego nasz Układ Słoneczny rzadko nam oferuje. Zaćmienie Słońca. Podczas gdy tłumy profesjonalnych, a zwłaszcza amatorskich obserwatorów, szukały środków finansowych na opłacenie niechrześcijańskich pobytów gdzieś w Egipcie /jak podają źródła publiczne, być może nawet o 3000%?/ udało nam się bezpłatnie wybrać na łąkę dla cieląt pod lasem Na Číhátkách nad Velenovem.
To znaczy między wioskami Velenov i Suchý w najwyższych partiach Pogórza Drahańskiego. Widok godny bogów – od wiosny do wiosny, rok po roku. Po stronie południowej wyczuwamy pierwsze oznaki Křižanovskej i Českomoravskiej vrchoviny, na zachodzie ponad Boskovicką brázdą widać grzbiety Hornosvrateckiej vrchoviny, a na północnym zachodzie otwiera się Malé Hané.
Podczas gdy Księżyc powoli zaczyna chłonąć pierwsze kęsy swojego słonecznego obiadu, odczuwamy zauważalne ochłodzenie, a następnie znaczną utratę światła.
Aparat wyposażony w odpowiedni filtr na statywie nie jest w najlepszej stabilności, ale udaje mu się uchwycić, jak Księżyc może blokować drogę Słońcu. Wszystko zmierza ku nieoczekiwanej, ostatecznej dramatyzacji.
To już koniec.
Cienki sierp Słońca znika za horyzontem.
Siedzimy, dzielimy się wrażeniami ze zjawiska, które w podobnym stopniu pojawi się za około dwieście pięćdziesiąt lat, i czekamy na poranek.
Wystarczyło przejść około kilometra na wschód i czekać na wczesny poranek nad brzegiem stawu w Suché.
I Słońce znów wzeszło.
A opat obiecuje słoneczny sierpniowy dzień.




